Na pograniczu

niedziela, 02 kwiecień 2017 08:05

 

"Namówieni przez naszych Zaolziaków wkładamy góralskie stroje, mocno sznurujemy kierpce i próbujemy tańczyć."

 

"Wokół nas zaprawieni w boju młodzi i starzy wirują na parkiecie w rytm muzyki na żywo. Mazurki, cieszynioki, szpacer polki, trojaki i kozoki. Nie sposób nauczyć się wszystkiego w jedną noc, ale grunt to zapał i siła do hasania oraz podskoków."

 

Tak piszemy o Balu Gorolskim, który co roku odbywa się m.in. w Jabłonkowie na Zaolziu. Nasz tekst w kwietniowym Magazynie Podróże to próba opisania tego co się dzieje na pograniczu polsko-czeskim. A dzieje się dużo! Mieszkamy tu tyle lat, chodzimy po górach - tych czeskich i polskich, jeździmy na rowerach, zwiedzamy miasteczka, rozmawiamy z ludźmi i słuchamy wszystkich tych niesamowitych historii naszych znajomych Zaolziaków.

 

"Popołudniu koniecznie trzeba wpaść do jednej z najstarszych gospód w Cieszynie. „U Huberta” to miejsce gdzie spotykają się aktorzy sceny polskiej Teatru w Czeskim Cieszynie, pracownicy fabryk, urzędnicy, studenci i goście z Polski zaciągnięci tu, by zobaczyć prawdziwą czeską gospodę. Języki się mieszają - czeski, polski i „po naszymu”. To gwara Zaolziaków, Polaków mieszkających po czeskiej stronie. Mamy swoje ulubione miejsca po czeskiej stronie, ale jeszcze pytamy „naszom partyje” czyli znajomych o Cieszyn i miejsca które polecają na całodniową wycieczkę. I sypią się pomysły, a zarazem opowieści. Dolina Łomnej, wieś Morawka, skansen w Rožnově pod Radhoštěm, kultowa sauna w Ligotce Kameralnej. Wieczorem próbujemy to wszystko poukładać i zaplanować."

 

Więcej w artykule "Kraj Morawsko-Śląski. Na pograniczu" w Magazynie Podróże.