Górzysta Anglia

środa, 01 czerwiec 2016 09:50

 

"Henrietta pije łapczywie. Rozlewa wszystko dokoła. Ledwo stoi na nogach. Dobiega koleżanka. Albo kolega. Płeć jagnięcia rozpoznać można dopiero po kilku dniach, a to czarne, puchate coś na cienkich wątłych nogach jest za młode.

 

 

Dossał/a się do butelki i wypija całe mleko. Jill, dziewczyna, która pracuje w National Trust i mieszka w swoim całorocznym tipi, opiekuje się tymi owczymi dziećmi, które zostały odtrącone przez swoje matki. Wiosna to czas, kiedy na pastwiskach można zobaczyć białe dorosłe owce z czarnymi młodymi. Kolor wełny zmienia się po kilku miesiącach. W dolinie Great Langdale jest czterech farmerów. Każdy farmer ma około tysiąca owiec. To Herdwick, rasa owiec przywieziona tu podobno przez Wikingów. Biała wełna owiec wykorzystywana jest do wyrobu koców, dywanów, ubrań. A gdzie barany? Daleko. Przyjeżdżają tu raz do roku. I to nie na wypoczynek a do ciężkiej pracy. W listopadzie dochodzi do schadzek owczo-baranich par. Niestety nie jest tak romantycznie. Barany muszą „obsłużyć’ około 150 owiec w ciągu dwóch tygodni. Jill opowiada, że są dwa momenty w ciągu roku, kiedy ciężko zasnąć, bo słychać jedynie beczenie. To właśnie listopad – miesiąc wytężonej baraniej pracy. Po pięciu miesiącach bez dwóch dni rodzą się młode. Córki zostają z mamami, synowie wyjeżdżają, by później trafić na angielskie stoły jako wyśmienita baranina z nieskazitelnie czystych gór." 

 

Więcej o owcach i angielskich górach w naszym tekście w czerwcowym numerze Magazynu Górskiego n.p.m.