Krótka relacja z Włóczykija

środa, 05 marzec 2014 13:16

 

„Światy się różnią!” - krzyknął pięciolatek podczas naszej prezentacji. I trzeba przyznać mu rację!

 

Gryfino tętni życiem – gęsi wciąż przelatują, żurawie się odzywają, a w stronę Gryfińskiego Domu Kultury zmierzają ludzie. Co roku więcej i więcej. Są tacy, którzy nie wyobrażają sobie roku bez Włóczykija. Nam też Włóczykij wszedł w krew. Ci, którzy przyjechali pierwszy raz, mówią o legendarnej już atmosferze i o famie jaka krąży wśród polskich podróżników – to trzeba przeżyć.

 

Radość i pozytywne wariactwo obrazuje ten oto klip. Z każdym dniem podobał nam się bardziej i bardziej.

 

 

W każdym razie po kolei.

 

Prowadziliśmy warsztaty w Gryfinie i okolicznych wioskach - toż to była sama radość!

 

Herbaciane kung-fu.

 

Zielona, czerwona, czarna, pachnąca i ta nie bardzo pachnąca...

 

Zabawa...

 

...i skupienie.

 

 

Prezentacji było wiele, nam szczególnie kilka zostało w pamięci. Znany polski indianista Marek Nowocień, przeszedł 2000 km po Stanach Zjednoczonych, śladem Indian tam mieszkających.

 

Była Czukotka i trailer niezwykłego filmu Michała Cuske, reżysera filmów dokumentalnych - „Wieloryb z Florino”. Mamy nadzieję, że film powstanie!

 

Była ekipa ze Śląska. Mieczysław Bieniek – hajer jeżdżący po świecie na rowerze i porywający wszystkich swoimi barwnymi opowieściami. A Michał Słowioczek opowiedział o tym, jak się zdobywa hołdy w Łaziskach Górnych i wulkany w Ekwadorze.

 

Jurek Arsoba porównywał Rosję z Japonią, Diuna – suka rasy wilczak czechosłowacki razem z Agatą i Przemkiem – swoją watahą, przemierzyła Himalaje Garhwalu. A Tomasz Deko opowiedział o koczownikach z Tuwy.

 

Na zakończenie górskie uderzenie. Adam Bielecki opowiedział o swojej drodze w góry wysokie. Można było sobie wyobrazić, jak czuje się człowiek na 8 tysiącach metrów, gdy wieje, temperatura odczuwalna to -60 st.C i nagle trzeba zmienić baterię w czołówce... W każdym razie, gdy będziecie mieli okazję posłuchać Adama Bieleckiego to podążajcie na jego opowieści.

 

Chwila relaksu. Nie było czasu na lenistwo!

 

Wszystko dopełniały filmy i koncerty. Było i lirycznie i energicznie.

 

„Ale mnie pogłaskał ten koncert” powiedziała Monika po koncercie „Angela Gaber Trio”.

 

 

A energia była podczas TABU – zaś chopy łod nos – z Wodzisławia Śląskiego!

 

 

 

Ach no i jeszcze filmy! "Rakieta Kima Mordaunt - o Laosie, nieszczęściu i marzeniach, "Smak Curry" Ritehsa Batra - o smakołykach i umiejętności (lub nieumiejętności) podejmowania decyzji. I bardzo mocny film - "Scena zbrodni" Joshuy Oppenheimera. O Indonezji, ludobójstwie i życiu z winą bez kary.

 

Uffff... Się działo!

 

W pubie u Suszka. Też się tam działo!

 

Do zobaczenia w 2015 roku!