FLIRTY I ŁAPANIE MOTYLI

wtorek, 04 czerwiec 2013 00:00

„(…) wyruszyła na rowerze z siostrą Rachel z Nicei do Wenecji. Już pierwszego dnia damy przejechały 100 kilometrów.”

 

 

 

Niby nic dziwnego. 100 kilometrów – tak w sam raz. Ale wszystko to działo się w roku 1898. Jedną z dam była Margaret Fountaine, która w wieku 35 lat opanowała jazdę na rowerze.

 

 

„Niezły wyczyn, biorąc pod uwagę długie wełniane suknie, ciężkie rowery i złe, często niewybrukowane drogi”. Pisze Wolf Kielich, autor świetnej książki „Podróżniczki. W gorsecie i krynolinie przez dzikie ostępy” (Wydawnictwo W.A.B., 2013)

 

e8ffbf7ec390bcda551a8fb726738f7b

 

To książka o odważnych, niezwykłych kobietach, którym nie chciało siedzieć się w domu. W książce opisanych jest kilkanaście dam, które spełniały swoje marzenia.

 

 

 

 

A wracając do Margaret. Była uwielbiana przez mężczyzn. A ona czasem miała „iskierkę miłości” dla amantów. „Wiadomo na pewno, że w każdym hotelu czy pensjonacie, w którym się zatrzymywała, a większą część życia spędziła w podróżach, natychmiast zaczynała flirtować z każdym choć trochę interesującym mężczyzną”. Jeden z nich decydująco wpłynął na jej życie – zaczęła spędzać czas na polowaniu na motyle. Zajęcie to było na tyle poważne, że została uznana za specjalistkę w tej dziedzinie przez entomologów z całego świata.

 

 

 

margaret_fountaine001.revista

Margaret pisała:

 

 

„Zanim  inni wstali, zdążyłam przejść ładny kawałek górską ścieżką do miejsca, gdzie spadał szumiący potok – wymarzona okolica dla motyli. Poranki na tej polanie były niewyobrażalnie piękne i tak harmonijne jak oratorium. A w ciepłe, ciemne wieczory nad jeziorem widać było mnóstwo świetlików. Na drugim brzegu rozlegały się dzwony w kapliczkach, a rybacy na pomostach śpiewali pieśni w swoim dźwięcznym języku. Jak to wspaniale móc tak swobodnie żyć i jechać, dokąd się chce.”

 

 

P.S. A to ostatnie zdanie ładnie się wpisało w dzisiejszą rocznicę pierwszych wolnych wyborów w Polsce 1989 roku.