PAUL THEROUX

czwartek, 13 wrzesień 2012 00:00

„Podróżników uważa się za śmiałków, a przecież tak naprawdę podróżowanie jest jednym z najbardziej leniwych sposobów spędzania czasu.”

 

 

 

 

„Podróżników uważa się za śmiałków, a przecież tak naprawdę podróżowanie jest jednym z najbardziej leniwych sposobów spędzania czasu.”

 

„Pociąg widmo do Gwiazdy Wschodu. Szlakiem Wielkiego bazaru kolejowego” to prawie 700 stron, na których amerykański podróżnik Paul Theroux, opowiada o swojej podróży. Po trzydziestu latach zdecydował się na podróż własnymi śladami. Tym razem bardziej doświadczony, w nowym związku, głową pełną wspomnień i kieszenią pełną pieniędzy. Przez Bułgarię, Turcję, Gruzję, Azerbejdżan, Uzbekistan, Indie, Birmę, Malezję, Laos, Kambodżę, Wietnam, Chiny dociera do Japonii i z powrotem wraca koleją transsyberyjską do domu.

Theroux jadąc pociągiem najchętniej wykupuje kuszetkę – jeśli się da, to prywatną. Któż nie chciałby zażyć od czasu do czasu luksusu. „Najbardziej komfortowy przedział, jaki zajmowałem w całej tej podróży, był wyposażony w szerokie łóżko z miękką kołdrą, biurko i łazienkę dużą jak w japońskich hotelach – ze składaną umywalką i prysznicem.”

 

Czasem było gorzej: „Wagon sypialny cuchnął kocim moczem, twarde siedzenia drugiej klasy zajmowali ludzie bez uśmiechu, a w wagonie restauracyjnym panował bezład.”

 

 

No właśnie – jedzenie. Theroux wsiadając do pociągu nie kłopocze się kupnem prowiantu na drogę – korzysta z oferty pociągowych restauracji:

 

 

„(...) w jadłodajni ekspresu Euronight do Rumunii zastaję trzech pijanych konduktorów oraz jegomościa (jak się okazało: szefa kuchni) w zatłuszczonym swetrze, z rozdartym bandażem na ręce, którzy w mdłym świetle grają w tryktraka, palą i popijają piwo. Nikt tam nie jadł, a kucharz hałaśliwie wydmuchawszy nos, miał, zdaje się, zamiar obetrzeć go szmatą, którą przed chwilą wycierał wskaźnik poziomu oleju. (…) Na widok tego brudu i bezładu z miejsca polepszył mi się nastrój.”

 


Theroux opisuje zmiany, jakie zastał na Bliskim Wschodzie, w Indiach i Japonii – są to zmiany niekoniecznie na lepsze – technika gnająca do przodu, indyjscy pracownicy światowych korporacji ledwo wiążący koniec z końcem.

Do siebie, jako podróżnika, autor odnosi się z lekkim dystansem i humorem: „Na koniec, pijaniuteńki, zgodziłem się wracać i, jak to podróżnik przed wyjazdem, zacząłem składać rozmaite ekscentryczne obietnice.”

 

 

 

Paul Theroux, Pociąg widmo do Gwiazdy Wschodu. Szlakiem Wielkiego bazaru kolejowego, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010