JAK ŻYĆ - KAPUŚCIŃSKI

czwartek, 26 styczeń 2012 00:00

"Tak naprawdę nie wiemy, co ciągnie człowieka w świat. Ciekawość? Głód przeżyć? Potrzeba nieustannego dziwienia się? Człowiek, który przestaje się dziwić, jest wydrążony, ma wypalone serce. W człowieku, który uważa, że wszystko już było i nic nie może go zdziwić, umarło to co najpiękniejsze - uroda życia."

 

 

"Tak naprawdę nie wiemy, co ciągnie człowieka w świat. Ciekawość? Głód przeżyć? Potrzeba nieustannego dziwienia się? Człowiek, który przestaje się dziwić, jest wydrążony, ma wypalone serce. W człowieku, który uważa, że wszystko już było i nic nie może go zdziwić, umarło to co najpiękniejsze - uroda życia."

 

To oczywiście słowa Ryszarda Kapuścińskiego. 23 stycznia minęła 5 rocznica jego śmierci. Warto wracać do jego przemyśleń, reportaży. Nam pomaga jego pisanie, bo wtedy zapominamy o błahych sprawach.

 

"Bałem się, że mogę wpaść w pułapkę prowincjonalizmu. Pojęcie prowincjonalizmu wiążemy zwykle z przestrzenią. Prowincjonalny to ktoś, czyje myślenie ograniczone jest do pewnej marginalnej przestrzeni, której przypisuje nadmierne, uniwersalne znaczenie." Tak pisał Kapuściński w "Podróżach z Herodotem".

 

Zapominamy o wariackich kierowcach na naszych drogach, o zawieszającym się komputerze, o nieuprzejmych ekspedientkach w sklepie, o głupotach mówionych przez polityków.

 

Przypominamy sobie o ludziach, których spotykamy podczas naszych podróży. Często nie mają łatwego życia, a mimo tego jest w nich ta radość. Pracownicy hostelu w Kambodży, albańscy górale w małych wioskach, Romowie w Bułgarii... I wtedy robi się nam nieswojo.

 

Tak więc koniec marudzenia! Do roboty! Dalej poszerzać horyzonty!

 

 


 

 

 

Mała górska wioska w północnym Wietnamie

 

 


 

 

 

Sklepik muzyczny w medynie w Fezie, Maroko

 

 


 

 

 


Romowie, okolice miasta Oradea, Rumunia

 

 


 

 

Starowiercy, wieś Slava Rusa w okolicach Babadag, Rumunia