Piątek to NOC BRACKIEGO BROWARU ZAMKOWEGO. Oczywiście chodzi tylko i wyłącznie o zwiedzanie browaru w Cieszynie - degustacji niestety nie było... Okazało się, że to nie taki mały browar, jak to wygląda z zewnątrz. Jego piwnice sięgają aż po Piastowską Wieżę i Rotundę św. Mikołaja! (kto był na wzgórzu zamkowym, to wie o co chodzi, a kto nie był to zapraszamy).


 


 

A te kadzie i pojemniki na złocisty płyn – ogromne! Warto było stać w dwugodzinnej kolejce żeby to wszystko zobaczyć. Aż się chciało spróbować chociaż mały łyczek piwa, lecz niestety - tylko piana do pooglądania. No nic, podobno wkrótce browar będzie otwarty dla zwiedzających, wtedy będzie można zasiąść za drewnianymi ławami w „piwnych” piwnicach. A dziś możemy jedynie poczuć chmielowy zapach kiedy warzy się cieszyńskie piwo.

 

 

Z kolei sobota to NOC CYGAŃSKA w Tarnowie. Pisaliśmy już o tym muzeum. Było oczywiście ognisko, cygańska muzyka, były tańce, piękne dziewczyny w kolorowych strojach i przystojni chłopcy w wypastowanych butach. Byli młodzi Romowie, byli też ci starsi, darzeni szacunkiem, a pomiędzy nimi kręciliśmy się my - gadziowie.

 

 


 


Po nocy spędzonej w cygańskim wozie i pysznym śniadaniu trzeba się było bardzo szybko ewakuować - deszcze lunęły i nic nie zapowiadało szybkiego wyjścia słońca. Nasze obawy się potwierdziły - dosłownie w ostatnim momencie zdążyliśmy do domu by uniknąć wielkiej wody.